środa, 6 kwietnia 2016

Tatuaż...

Starszy syn chce sobie zrobić tatuaż.
Młodszy spadł z łóżka....

Mówią, że nieszczęścia chodzą parami. O ile z młodszym łatwo poszło, o tyle ze starszym trudniej. Nastolat skończył lat 13 i twierdzi, że wystarczy, że dam zgodę i mu zrobią... Na nic odwoływanie się do rozsądku. Hmmmm, widzieliście kiedyś rozsądnego nastolatka? Na nic straszenie przemijająca modą. Na nic argumentacja, że jeszcze rośnie i za kilka lat, dzieło mu się rozjedzie. On chce tatuaż, pacza na mnie jak kot se Shreka i myśli pewnie tyś mym wrogiem.... Żaden argument nie trafia, że alergik, że choroby, że ja nie dam zgody bo to wbrew mnie, że kasę kosztuje, a na kompa zbiera, że może nie wyjść, się znudzić....No nic nie trafia. Wyszedł obrażony do swojego pokoju i rzucił się na łóżko. Żeby go udobruchać zgodziłam się na tatuaż ;) Obiecałam mu nawet pomóc wybrać zakład i zapłacić. Jutro ma sobie wybrać wzór i wydrukować, a potem powiesić nad biurkiem. Jeśli za 5 lat (jak skończy 18) nadal będzie mu się podobać... Będę mieć problem. :)

Młodszy jęczy w łóżku. Czyli łatwo nie poszło. "Matko chodź do mnie", da się odczytać z tych jęków.... Jeszcze tylko 16 lat z groszkiem do pełnoletności...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz